Bohater niepełny?

Autor, a jednocześnie główny bohater książki “Egzekutor” – Stefan Dąmbski – tym, co napisał o swojej działalności w Armii Krajowej uderzył w silnie osadzony w polskiej świadomości mit AK-owca idealnego – najbardziej odważnego spośród żołnierzy walczących w II wojnie światowej, ofiarnego, pozbawionego nieludzkich, sadystycznych zapędów, zabijającego jedynie w słusznej sprawie i jedynie w sytuacji wyższej konieczności. Czy jednak osłabienie modelu idealnego od razu sprawia, że pracę Dąmbskiego możemy określić jako psującą pamięć o AK?

Uważam, że takie stawianie sprawy jest nadużyciem. Dąmbski opisuje co prawda akcje, które przerażają brutalnością czy też liczbą zbędnych ofiar. Wydaje się jednak, że taki cios w apoteozę kombatanctwa jest nam, Polakom, niezmiernie potrzebny. Wciąż bowiem szerokie rzesze rodaków uważają za jedyny wzór do naśladowania tych spośród przedstawicieli wcześniejszych pokoleń, którzy działali z bronią w ręku. Oczywiście – ci, jako najbardziej ryzykujący i działający w warunkach najcięższych zasługują na wyjątkowy szacunek i pamięć. Przeraża jednak fakt, że wraz z silnym przekonaniem o odwadze i moralnej wyższości naszych żołnierzy nad wrogiem wielu nie wyobraża sobie innej formy patriotyzmu, niż ten wojujący.

Symptomatycznym jest fakt, że w zamieszczonych na końcu książki odpowiedziach na wspomnienia “Żbika I”(pseudonim Dąmbskiego) wciąż żyjące osoby mające związki z Rzeszowszczyzną – regionem, gdzie Dąmbski urodził się i służył – czasów wojny i/lub tamtejszymi strukturami AK solidarnie podważają prawdomówność autora, niekiedy powątpiewając nawet w to, czy w ogóle działał w siłach zbrojnych polskiego podziemia. Jest to, niestety, dość częsty mechanizm obronny w polskich dyskusjach nad historią najnowszą – ktoś, kto podważa wersję idealną niemal z miejsca staje się wrogiem. Ktoś, kto wyraża wątpliwości – “opluwa”. Ktoś, kto wspomina o faktach niewygodnych – “kłamie”.

Tymczasem zdaje mi się, że głównym celem książki “Egzekutor” jest oczernienie nie Armii Krajowej, lecz wojny jako takiej. Autor wielokrotnie wspomina, że nad pewnymi brutalnymi, a czasami wręcz bestialskimi zachowaniami nie zastanawiał się, ponieważ uważał to wówczas za obiektywnie słuszne – wszak wróg to nie człowiek i rozprawia się z naszymi co najmniej równie brutalnie, jak my z nim. Oto, do czego w okrutnych czasach wojny potrafi doprowadzić piękne uczucie miłości do ojczyzny.

Nie należy też zapominać, że także nasi AK-owscy patrioci mieli swoje rodziny, swoje uczucia, a gdy ktoś je naruszył – swoje porachunki. Dąmbski wspomina o tym w kontekście starć z Ukraińcami, w których najbardziej bezwzględny był jego kolega Wilhelm Ćwiok – “Twardy”, któremu wyrżnęli oni niemal całą rodzinę. Od tego momentu w zasadzie przestał już być żołnierzem, zaczął być maszyną do likwidowania Ukraińców – niezależnie od płci, wieku i tego, czy rzeczywiście na to zasłużyli. Oto, do czego w okrutnych czasach wojny potrafi doprowadzić osobista tragedia.

Nawet jeżeli wspomnienia Dąmbskiego są podkoloryzowane, nie da się uciec od zagadnienia patologii, jakich źródłem jest wojna. Przed ich wpływem trudno uciec nawet ludziom najbardziej prawym, odważnym i walczącym w swoim przekonaniu w imię dobra ojczyzny. “Egzekutor” jest więc głośnym zawołaniem świadka i uczestnika wielu mało chwalebnych wydarzeń i zjawisk – nie tęsknijcie za wojną.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bohater niepełny?

  1. Każde wspomnienia wojenne, każda książka o wojnie, każdy film Olivera Stone’a to, w rzeczy gruncie, utwory antywojenne. Nie czytałem książki Dąmbskiego, jednak prędzej jestem w stanie uwierzyć w to, iż w warunkach wojennych dochodziło do dantejskich scen z udziałem AKowców, niż w wersję rodem z gimnazjalnych podręczników do historii i opracowań IPN, gdzie żołnierz Armii Krajowej to taki trochę rycerz-partyzant. Wojna to nie bajka. Przy tej okazji, uważam, że warto poruszyć inny problem. Chodzi o kwestię żołnierzy AL i armii Berlinga. Zwróciłeś uwagę na to, że “każdy, kto wyraża wątpliwości – opluwa”. W przypadku tych ludzi zaś, wszyscy opluwają bez cienia wątpliwości. Przez przeszło 22 lata pisania historii na nowo, tym razem pióro trzymając w prawej ręce, z żołnierzy AL zrobiono potwory, które wraz z towarzyszami radzieckimi dławiły polskie dążenia niepodległościowe w zarodku. Położono lachę na poświęcenie tych ludzi w czasie wojny. Piszę o tym dlatego, że trochę denerwują mnie bardzo ostre reakcje, które pojawiają się wraz z każdą próbą deheroizacji AK, podczas gdy opluwanie i demonizowanie innych Polaków, którzy też w tej wojnie polegli jest na porządku dziennym. “Sadyzm w słusznej sprawie”- napisał Woykers na fb. Ja tam myślę, że to nie sadyzm tylko zwyczajne wojenne realia, których nie pokazuje się w filmach.
    My- Polacy, mamy taką nieładną cechę, że każdego, kto pokazuje nam brzydką prawdę o nas, nazywamy zdrajcą i kłamcą.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s